barcelona

W pustyni i w puszczy, rozdział 8, str 2

I ukazał na śpiącą Nel. Do południa pędzili prawie bez wytchnienia, ale gdy słońce wzbiło się wysoko na niebo i poczęło przypiekać, wielbłądy, które z natury mało się pocą, oblały się jednak potem i bieg ich stał się znacznie wolniejszy. Karawanę otoczyły znowu skały i osypiska. Wąwozy, które w czasie deszczów zmieniają się w łożyska strumieni, czy tzw. khory, zdarzały się coraz częściej. Beduini zatrzymali się na 56 koniec w jednym z nich, całkiem ukrytym wśród skał. Lecz zaledwie zsiedli z wielbłądów,
tłumaczenia ustne podnieśli krzyk i rzucili się naprzód, schylając się co chwila i ciskając przed siebie kamieniami.
Stasiowi, który jeszcze nie zsunął się z siodła, przedstawił się dziwny widok. Oto spośród suchych krzaków porastających dno kharu wysunął się duży wąż i wijąc się z szybkością błyskawicy między okruchami skał, umykał do jakiejś znanej sobie kryjówki. Beduini ścigali go zaciekle, a na pomoc im poskoczył Gebhr z nożem w ręku. Ale z powodu nierówności gruntu zarówno trudno trafić było węża kamieniem, jak przygwoździć go nożem – wkrótce też wrócili wszyscy trzej z widocznym w twarzach przestrachem.
I zabrzmiały zwykłe u Arabów okrzyki:
– Allach!
– Bismillach!
– Maszallach!
Następnie obaj Sudańczycy poczęli spoglądać jakimś dziwnym,
zarazem badawczym i pytającym wzrokiem na Stasia, który nie
rozumiał wcale, o co chodzi. Tymczasem Nel zsiadła także z wielbłąda i jakkolwiek mniej była zmęczona niż w nocy, Staś rozciągnął dla niej wojłok w cieniu na równym miejscu i kazał się jej położyć, by mogła, jak mówił, rozprostować nóżki. Arabowie zabrali się do południowego posiłku, który jednak składał się tylko z sucharów i daktyli oraz z łyku wody. Wielbłądów nie pojono, albowiem piły w nocy. Twarze Idrysa, Gebhra i Beduinów były wciąż frasobliwe i postój odbywał się w milczeniu. Na koniec Idrys odwołał Stasia na bok i począł wypytywać go z twarzą zarazem tajemniczą i niespokojną: – Widziałeś węża? – Widziałem. – Nie tyś go zaklął, by się nam ukazał? – Nie. – Spotka nas jakieś nieszczęście, gdyż ci głupcy nie zdołali węża zabić! – Spotka was szubienica. – Milcz.
W pustyni i w puszczy, rozdział 8, str 2 tłumaczenia ustne fragment 80

2008-10-14 18:10:32