W pustyni i w puszczy, rozdział 45, str. 7

Tętna w rękach i skroniach waliły mu młotem; usta poruszały się żarliwą modlitwą. Ostatnie tchnienie, a w nim duszę całą wysyłał ku Bogu. Upłynęła jedna minuta, druga, trzecia, czwarta. Nic i nic! Ręce chłopca opadły, głowa pochyliła się ku ziemi i niezmierny żal zalał mu umęczone piersi. – Na próżno! na próżno! – szepnął. – Pójdę, siądę przy Nel i umrzemy razem.
W pustyni i w puszczy, rozdział 45, str. 7 fragment 40

2008-10-27 10:41:24