W pustyni i w puszczy, rozdział 32, str. 3
W pustyni i w puszczy, rozdział 32, str. 3 |
221
Te widzenia mieszały mu się z nieustającą myślą o Nel.
Wyobrażał sobie, jak ona się zdziwi zobaczywszy jutro reklama sms cały słoik chininy i że go chyba weźmie za cudotwórcę. „Ach – mówił sobie – gdybym był stchórzył i nie poszedł przekonać się, skąd pochodzi ten dym, nie darowałbym sobie tego przez całe życie.” Po upływie niespełna godziny szum wodospadu stał się zupełnie wyraźny, a z rzechotania żab Staś domyślił się, że już jest blisko szczerku, na którym strzelał poprzednio wodne ptactwo. Przy blasku księżyca rozpoznał nawet z dala stojące nad nim drzewa. Teraz należało zachować więcej czujności, rozlew ów bowiem tworzył zarazem wodopój, do którego wszelki zwierz okoliczny musiał koniecznie przychodzić, gdyż gdzie indziej brzegi rzeki były strome i mało dostępne. Ale było już późno i drapieżnicy poukrywali się widocznie po nocnych łowach w skalistych jaskiniach. Koń chrapał trochę, wietrząc niedawne ślady lwów czy też panter, jednakże Staś przejechał szczęśliwie i w chwilę później ujrzał na wysokim cyplu czarną wielką sylwetkę „Krakowa”. Pierwszy raz w Afryce miał takie uczucie, jakby przyjechał do domu. Liczył, że zastanie wszystkich śpiących, ale liczył bez Saby, który począł szczekać tak, że mógłby pobudzić nawet umarłych. Kali znalazł się także w jednej chwili przed drzewem i zawołał: – Bwana kubwa na koniu! W głosie jego było jednak więcej radości niż zdziwienia, gdyż tak wierzył w potęgę Stasia, że gdyby ów był nawet stworzył konia, czarny chłopak jeszcze nie byłby bardzo zdziwiony. Ale ponieważ radość objawia się u Murzynów śmiechem, więc jął bić się dłońmi po biodrach i śmiać się jak szalony. – Spętaj tego konia – rzekł Staś – zdejmij z niego zapasy, napal ognia i zagotuj wody. Po czym wszedł do drzewa. Nel rozbudziła się także i poczęła go wołać. Staś odchyliwszy płócienną ścianę ujrzał przy świetle kaganka jej bladą twarz i białe chude rączki leżące na pledzie, którym była przykryta. – Jak się czujesz, mała? – spytał wesoło. – Dobrze, i spałam mocno, póki mnie nie rozbudził Saba. Ale czemu ty nie śpisz? – Bom wyjeżdżał. – Dokąd ? – Do apteki. W pustyni i w puszczy, rozdział 32, str. 3 fragment 20 |
| 2008-10-23 09:18:14 |