PAN TADEUSZ, KSIĘGA ÓSMA Fragment 40
PAN TADEUSZ, KSIĘGA ÓSMA |
"
Mieliśmy wczora dosyć rozterku i zwady,
Tak w czasie polowania, jako i biesiady.
Rejent kłócił się z rana z panem Asesorem,
A pan Tadeusz wyzwał Hrabiego wieczorem.
Pono spór ten ze skóry niedźwiedziej pochodził;
I gdyby mnie Dobrodziej Sędzia nie przeszkodził,
Ja bym u stołu obu przeciwników zgodził.
Bo chciałem opowiedzieć wypadek ciekawy,
Podobny do zdarzenia wczorajszej wyprawy,
Co trafił się najpierwszym strzelcom za mych czasów,
Posłowi Rejtanowi i księciu Denassów.
Przypadek był takowy: "Jenerał Podolskich Ziem przejeżdżał z Wołynia do swoich dóbr polskich, Czy też, gdy dobrze pomnę, na sejm do Warszawy,- Po drodze zwiedzał szlachtę, już to dla zabawy, Już dla popularności; wstąpił więc do pana Tadeusza, dziś świętej pamięci, Rejtana, Który był potem naszym nowogrodzkim posłem I w którego ja domu od dzieciństwa wzrosłem. Owoż Rejtan na przyjazd księcia Jenerała Zaprosił gości - liczna szlachta się zebrała, Było teatrum tłumaczenie angielski (Książę kochał się w teatrze); Fajerwerk dawał Kaszyc, który mieszka w Jatrze, Pan Tyzenhauz tancerzy przysłał, a kapele Ogiński i pan Sołtan, co mieszka w Zdzięciele. Słowem, dawano huczne nad spodziw zabawy W domu, a w lasach wielkie robiono obławy. Wiadomo zaś Waszmościom jest, że prawie wszyscy, Ile ich zapamiętać można, Czartoryscy, Choć idą z Jagiellonów krwi, lecz do myślistwa Nie są bardzo pochopni, pewno nie z lenistwa, Lecz z gustów cudzoziemskich; i książę Jenerał Częściej do książek niźli do psiarni zazierał, I do alkówek damskich częściej niż do lasów. "W świcie Księcia był książę niemiecki Denassów, O którym powiadano, że w Libijskiej ziemi Goszcząc, polował niegdyś z królmi murzyńskiemi I tam tygrysa spisą w ręcznym boju zwalił, Z czego się bardzo książę ów Denassów chwalił. U nas zaś polowano na dziki w tę porę; Rejtan zabił ze sztućca ogromną maciorę, Z wielkim niebezpieczeństwem, bo z bliska wypalił. Każdy z nas trafność strzału wydziwiał i chwalił, Tylko Niemiec Denassów obojętnie słuchał Pochwał takich, i chodząc pod nos sobie dmuchał: Że trafny strzał dowodzi tylko śmiałe oko, Biała broń śmiałą rękę; i zaczął szeroko Znowu gadać o swojej Libiji i śpisie, O swych królach murzyńskich i o swym tygrysie. Markotno to się stało panu Rejtanowi, Był człek żywy, uderzył po szabli i mówi: Mości Książę! kto patrzy śmiele, walczy śmiele, Warte dziki tygrysów, a spis karabele - I zaczynali z Niemcem dyskurs nazbyt żwawy. Szczęściem, książę Jenerał przerwał te rozprawy, Godząc ich po francusku: co tam gadał, nie wiem, Ale ta zgoda był to popioł nad żarzewiem; Bo Rejtan wziął do serca, okazyi czekał I dobrą sztukę spłatać Niemcowi przyrzekał; Tej sztuki ledwie własnym nie przypłacił zdrowiem A spłatał ją nazajutrz, jak to wnet opowiem". Tu Wojski umilknąwszy prawą rękę wznosił I u Podkomorzego tabakiery prosił; Długo zażywa, kończyć powieści nie raczy, Jak gdyby chciał zaostrzyć ciekawość słuchaczy. Zaczynał wreszcie, kiedy znowu mu przerwano Powieść taką ciekawą, tak pilnie słuchaną! Bo do Sędziego nagle ktoś przysłał człowieka, Donosząc, że z niezwłocznym interesem czeka. Sędzia, dając dobranoc, żegnał całe grono: Natychmiast się po różnych stronach rozpierzchniono, Ci spać do domu, tamci w stodole na sianie; Sędzia szedł podróżnemu dawać posłuchanie. Inni już śpią - Tadeusz po sieniach się zwija Chodząc jako wartownik około drzwi stryja, Bo musi w ważnych rzeczach rady jego szukać Dziś jeszcze, nim spać pójdzie; nie śmie do drzwi stukać, Sędzia drzwi na klucz zamknął, z kimś tajnie rozmawia; Tadeusz końca czeka, a ucha nadstawia. Słyszy wewnątrz szlochanie; nie trącając klamek Ostrożnie dziurką klucza zagląda przez zamek. Widzi rzecz dziwną! Sędzia i Robak na ziemi Klęczeli objąwszy się i łzami rzewnemi Płakali, Robak ręce Sędziego całował, Sędzia Księdza za szyję płacząc obejmował, Wreszcie po ćwierćgodzinnym przerwaniu rozmowy Robak po cichu tymi odezwał się słowy: "Bracie! Bóg wie, żem dotąd tajemnic dochował, Którem z żalu za grzechy w spowiedzi ślubował: Że Bogu i Ojczyźnie poświęcony cały, Nie służąc pysze, ziemskiej nie szukając chwały, Żyłem dotąd i chciałem umrzeć bernardynem, Nie wydając nazwiska nie tylko przed gminem, Ale nawet przed tobą i przed własnym synem! Wszakże ksiądz prowincyjał dał mi pozwolenie In articulo mortis zrobić objawienie. Kto wie, czy wrócę żywy! kto wie, co się stanie W Dobrzynie! Bracie! wielkie, wielkie zamieszanie! Francuz jeszcze daleko, nim przeminie zima, Trzeba czekać, a szlachta pono nie dotrzyma. PAN TADEUSZ, KSIĘGA ÓSMA tłumaczenie angielski fragment 60 |
| 2008-11-11 16:02:31 |