barcelona

PAN TADEUSZ, KSIĘGA ÓSMA

ZAJAZD
Treść:
Astronomia Wojskiego - Uwaga Podkomorzego nad kometami - Tajemnicza scena w pokoju Sędziego - Tadeusz, chcąc zręcznie wyplątać się, wpada w wielkie kłopoty - Nowa Dydo- Zajazd - Ostatnia woźnieńska protestacja - Hrabia zdobywa Soplicowo - Szturm i rzeź - Gerwazy piwnicznym - Uczta zajazdowa.
 
Przed burzą bywa chwila cicha i ponura;
Kiedy nad głowy ludzi przyleciawszy chmura
Stanie i grożąc twarzą, dech wiatrów zatrzyma,
Milczy, obiega ziemię błyskawic oczyma,
Znacząc te miejsca, gdzie wnet ciśnie grom po gromie
Tej ciszy chwila była w Soplicowskim domie. Myśliłbyś, że przeczucie nadzwyczajnych zdarzeń Ścięło usta, i wzniosło duchy w kraje marzeń.

Po
tłumaczenie angielski wieczerzy i Sędzia, i goście ze dworu
Wychodzą na dziedziniec używać wieczoru;
Zasiadają na przyzbach wysłanych murawą;
Całe grono z posępną i cichą postawą
Pogląda w niebo, które zdawało się zniżać,
Ścieśniać, i coraz bardziej ku ziemi przybliżać,
Aż oboje, skrywszy się pod zasłonę ciemną
Jak kochankowie, wszczęli rozmowę tajemną,
Tłumacząc swe uczucia w westchnieniach tłumionych,
Szeptach, szmerach i słowach na wpół wymówionych,
Z których składa się dziwna muzyka wieczoru.

Zaczął ją puszczyk, jęcząc na poddaszu dworu;
Szepnęły wiotkim skrzydłem niedoperze, lecą
Pod dom, gdzie szyby okien, twarze ludzi świecą;
Niżej zaś, niedoperzów siostrzyczki, ćmy, rojem
Wiją się, przywabione białym kobiet strojem,
Mianowicie przykrzą się Zosi, bijąc w lice
I w jasne oczki, które biorą za dwie świéce. Na powietrzu owadów wielki krąg się zbiera, Kręci się grając jako harmoniki sfera; Ucho Zosi rozróżnia śród tysiąca gwarów Akord muszek i półton fałszywy komarów.

W polu koncert wieczorny ledwie jest zaczęty;
Właśnie muzycy kończą stroić instrumenty,
Już trzykroć wrzasnął derkacz, pierwszy skrzypak łąki,
Już mu z dala wtórują z bagien basem bąki,
Już bekasy do góry porwawszy się wiją
I bekając raz po raz jak w bębenki biją. Na finał szmerów muszych i ptaszęcej wrzawy Odezwały się chorem podwójnym dwa stawy, Jako zaklęte w górach kaukaskich jeziora, Milczące przez dzień cały, grające z wieczora.
Jeden staw, co toń jasną i brzeg miał piaszczysty,
Modrą piersią jęk wydał cichy, uroczysty;
Drugi staw, z dnem błotnistym i gardzielem mętnym,
Odpowiedział mu krzykiem żałośnie namiętnym;
W obu stawach piały żab niezliczone hordy,
Oba chory zgodzone w dwa wielkie akordy. Ten fortissimo zabrzmiał, tamten nuci z cicha, Ten zdaje się wyrzekać, tamten tylko wzdycha; Tak dwa stawy gadały do siebie przez pola, Jak grające na przemian dwie arfy Eola. Mrok gęstniał; tylko w gaju i około rzeczki W łozach, błyskały wilcze oczy jako świeczki, A dalej, u ścieśnionych widnokręgu brzegów, Tu i ówdzie ogniska pastuszych noclegów. Nareszcie księżyc srebrną pochodnię zaniecił, Wyszedł z boru i niebo, i ziemię oświecił. One teraz, z pomroku odkryte w połowie, Drzemały obok siebie, jako małżonkowie Szczęśliwi: niebo w czyste objęło ramiona Ziemi pierś, co księżycem świeci posrebrzona. Już naprzeciw księżyca gwiazda jedna, druga Błysnęła; już ich tysiąc, już milijon mruga. Kastor z bratem Polluksem jaśnieli na czele, Zwani niegdyś u Słowian Lele i Polele; Teraz ich w zodyjaku gminnym znów przechrzczono, Jeden zowie się Litwą, a drugi Koroną.

Dalej niebieskiej Wagi dwie szale błyskają;
Na nich Bóg w dniu stworzenia (starzy powiadają)
Ważył z kolei wszystkie planety i ziemię,
Nim w przepaściach powietrza osadził ich brzemię;
Potem wagi złociste zawiesił na niebie:
Z nich to ludzie wag i szal wzór wzięli dla siebie. Na północ świeci okrąg gwiaździstego Sita, Przez które Bóg (jak mówią) przesiał ziarnka żyta, Kiedy je z nieba zrucał dla Adama ojca, Wygnanego za grzechy z rozkoszy ogrojca. Nieco wyżej Dawida wóz, gotów do jazdy, Długi dyszel kieruje do polarnej gwiazdy. Starzy Litwini wiedzą o rydwanie owym, Że niesłusznie pospólstwo zwie go Dawidowym, Gdyż to jest wóz Anielski. Na nim to przed czasy Jechał Lucyper, Boga gdy wyzwał w zapasy, Mlecznym gościńcem pędząc w cwał w niebieskie progi, Aż go Michał zbił z wozu, a wóz zrucił z drogi.
PAN TADEUSZ, KSIĘGA ÓSMA tłumaczenie angielski fragment 20

2008-11-11 16:02:31