Krasicki, Monachomachia, pieśń 2


Starzy i młodzi, rumiani, wybledli,
Wszyscy swe miejsca porządkiem zasiedli

Już ojciec przeor kaczkowatym głosem,
Wprzód odkrząknąwszy, perorę zaczynał,
Już ojciec Marek, siedzący ukosem,
Kręcił szkaplerzem i za pas się trzymał;
Już ojciec Błażej coś szeptał pod nosem,
Już stary ojciec Elizeusz drzemał;
Już i niektórzy, znudzeni, odeszli,
Białokapturni gdy posłowie weszli.

Pierwszy Gaudenty, ów Gaudenty sławny,
Co wstępnym bojem chciał losu probować;
Skrytych fortelów nieprzyjaciel jawny,
Świadom swej mocy, nie lubił próżnować;
A walecznymi dziełami zabawny,
Ręką, nie piórem umiał dokazować:
Oko wyniosłe i postać, i cera
Niezlęknionego były bohatera.


Hijacynt drugi, w wdzięcznej wieku porze,
Skromnie udatny, pokornie wspaniały,
U sióstr zakonnych pierwszy po doktorze:
Kształtny, wysmukły, hoży, okazały,
Posuwistymi kroki po klasztorze
Płynął; zefiry z kapturem igrały;
Razem wśród rady obydwa stanęli
I tak poselstwo sprawować zaczęli. Najprzód Gaudenty pozdrowiwszy żwawo: Ojcowie - rzecze - czas pokazać światu, Kto ma z nas lepsze do nauki prawo, Czyjego dzieła zdatniejsze warsztatu. Jeśli się książek nudzicie zabawą, Jeśliście szkole nie dali rozbratu, Nam na zwycięstwo, a wam za pokutę Plac wyznaczamy. prosim na dysputę". Trzykroć odkaszlnął, uśmiechnął dwa razy Piękny Hijacynt, nim zaczął przemowę: Raczcie - rzekł - słuchać bez żadnej urazy, Ojcowie mili, poselstwa osnowę. Jeżeli pełniąc starszeństwa rozkazy Znajdę umysły do względów gotowe, Szczęśliwym nadto, najszczęśliwszy z wielu, Żem znalazł łaskę w przezacnym Karmelu. Zakon nasz jako zbawiennej ochłody Szacunku waszej wielebności szuka, A chcąc dać swoich prac jawne dowody I w jakiej cenie u niego nauka, Wyznacza bitwy plac na łonie zgody. Kto zwierzchnie sądzi, pewnie się oszuka. Nie złość, nie zemsta te nam chęci zdarza Równego dzielność pragnie adwersarza". Skończył. Natychmiast filozofskiej szkoły Wyborne punkta do obrania daje. Na takie hasło niewdzięcznej mozoły Rozruch się wzmaga, mruczenie powstaje. Gaudenty na to, walecznie wesoły, Strzela oczyma, gdy usty nie łaje. Wtem ojciec przeor, co najwyżej siedział, Tak na poselstwo obu odpowiedział: Przyjmujem chętnie uczone wyzwanie. Stawim się w miejscu, które mianujecie; Jeszcze nam siły na tę wojnę stanie, Jeszcze broń dobra, której spróbujecie: Hardym w przegranej będzie ukaranie, Będzie pokuta, kiedy tego chcecie.
Nie zna zazdrości, kto przestał na swoim;
Podchlebstw nie chcemy, a gróźb się nie boim"

Chciał już Gaudenty ukarać tę śmiałość,
Już się zamierzał, lecz go kompan wstrzymał;
A miękcząc srogą umysłu zuchwałość,
Gdy postrzegł, że się coraz bardziej zżymał,
Żeby utrzymać poselstwa wspaniałość,
Wypchnął go za drzwi, a sam się zatrzymał. Gniewliwych ojców pozdrowiwszy wdzięcznie, Wymknął się z cicha, dopadł furty zręcznie.

Nowa przyczyna w Karmelu do rady
Ojciec Makary nie życzy wojować,
Ojciec Cherubin cytuje przykłady,
Ojciec Serafin chce losu próbować,
Ojciec Pafnucy wysyła na zwiady,
Ojciec Zefiryn nie chce i wotować,
Ojciec Elijasz wielbi stan spokojny:
Starzy się boją, a młodzi chcą wojny.
Krasicki, Monachomachia, pieśń 2 fragment 40

2008-11-16 09:59:42